Jak weszłam w świat rękopisów?

O pierwszym otwarciu drzwi w przeszłość czyli rękopis oczyma młodego tłumacza

Mogłabym przekornie napisać, że dokładnie nie pamiętam, jak i kiedy zaczęła się moja przygoda z rękopisami. Nie byłaby to jednak cała prawda. Samych okoliczności oczywiście nie pamiętam, ale w moim domowym przechowuję kserokopię owego rękopisu. Zresztą podobnie jak wiele innych papierzysk, z którymi trudno mi się rozstać. Na rękopisie widnieje data 21 sierpnia 1868 roku, a na moim tłumaczeniu 21 maja 1995 roku. Trudno o bardziej wiarygodny dowód na to, kiedy po raz pierwszy uchyliłam drzwi do innego świata.

Pamiętam, że tłumaczenie zleciła mi pewna instytucja, która porządkując sprawy majątkowe na swoim terenie, w ramach przeprowadzonej kwerendy uzyskała dokumenty potwierdzające prawo własności gruntu. Jeden z takich dokumentów trafił do mnie w formie papierowej. Nietypowy format, ręczne pismo z wyglądu przypominające rosyjską cyrylicę. Niektóre litery wyglądały trochę inaczej niż te, które znamy ze współczesnego alfabetu. Patrząc na ten stary dokument poczułam wdzięczność dla moich wykładowców, których jeszcze nie tak dawno odsądzałam od czci i wiary za to, że kazali nam, studentom rosyjskiej filologii, uczyć się tylu niepotrzebnych rzeczy. Jedną z tych niepotrzebnych rzeczy okazał się alfabet starosłowiański i jego późniejsze modyfikacje. Kiedyś pewnie napiszę o reformach i zmianach, jakie zachodziły w języku rosyjskim na przestrzeni dziejów, bo to ciekawy temat. Do rękopisu zostały dołączone odręcznie sporządzone mapy. Trudny orzech do zgryzienia, zwłaszcza, gdy brak jest doświadczenia.

A ja wtedy byłam wtedy młodym i niedoświadczonym tłumaczem, pełnym zapału i wiary we własne siły. Młodzieńczy zapał to fantastyczna sprawa. Wydawało mi się, że wystarczy tylko odczytać litery, a słowa same ułożą się w treść. Jak bardzo się myliłam zrozumiałam dopiero po kilku dniach. W dokumencie wciąż były miejsca, których nie potrafiłam odczytać, mimo że spędzałam nad nim wiele czasu. Wiedziałam, że tłumaczenie jest ważne, że ma posłużyć do zmiany stanu prawnego na terenie gminy, dlatego bardzo się starałam. Wtedy jeszcze nie rozumiałam, choć podświadomie pewnie czułam, jak ważne są te wszystkie słowa. Wielu z nich nie mogłam odnaleźć w żadnym słowniku. Szybko zrozumiałam, że to, czego się nauczyłam na studiach, to tylko baza, i że dalej trzeba będzie zdobywać wiedzę samemu.

W sierpniu 2018 roku upłynie równo 150 lat od daty sporządzenia rękopisu, który otworzył mi drzwi do innego świata. Kawał czasu nawet jak na ziemskie warunki. Dla geologa to tyle co nic, ale z punktu widzenia języka, kultury, obyczajowości – elementów niezwykle ważnych w tłumaczeniu – to lata świetlne. Właśnie dlatego niezmiennie od lat szukam nowych kluczy, żeby ten stary świat otworzyć.

2018-04-02T12:21:08+00:00

Leave A Comment

Tel.: 501-176-173, Email: agnieszka@rosyjskietlumaczenia.pl